Bezpieczeństwo

Mieszkając w Polsce możemy doświadczyć każdych warunków atmosferycznych. Do dyspozycji przyrody oddano cztery pory roku, które myślę że spokojnie można by jeszcze podzielić na więcej. Mamy do czynienia zarówno z pełnym słońcem by za chwilę czuć lodowaty powiew na policzkach a stopami brodzić po śniegu. To stwarza ogromne wyzwanie dla nas kolarzy, zarówno pod względem dobrania odpowiedniego ubioru, sprzętu, wyposażenia, kończąc na wpleceniu w to wszystko bezpieczeństwa.

Czasem myślę że powinno być łatwo. Dróg rowerowych przybywa, a wraz z nimi oznakowań pionowych i poziomych. Wzrasta też świadomość kierowców, chociażby poprzez kampanie społeczne typu „ktoś czeka na mnie w domu”. Świetna kampania, która stara się bezpośrednio dotrzeć do świadomości kierowców jak ważne jest zachowanie bezpiecznej odległości podczas wyprzedzania – minimum 1,5 metra. Nowsze i bezpieczniejsze samochody też należy tutaj wliczyć. Bezpieczeństwo również staniało, gdyż posiadanie odblasków czy lampek rowerowych nie wiąże się już z wieloletnim odkładaniem czy zaciąganiem kredytu na lata. Dlaczego więc rowerzyści nadal giną na drogach? Dlaczego statystycznie nadal królują najechania na tył oraz zepchnięcie z drogi? Weźmy temat na tapetę, gdyż właśnie wchodzimy w najbardziej nieprzewidywalny okres w roku.

Kiedyś usłyszałem iż „wypadek to przypadek”. Trudno się nie zgodzić, gdyż wątpię że istnieją osoby którym zależy na spowodowaniu takiej tragedii. Niewątpliwie jesteśmy w stanie dość skutecznie się bronić i zdecydowanie zwiększyć swoje szanse na drodze. Jak? Kluczem jest tutaj widzialność, czyli zdecydowane zaznaczenie naszej obecności na drodze. Brzmi banalnie i zapewne każdy z nas zdaje sobie z tego sprawę, ale uwierzcie iż każdego dnia spotykam na swojej drodze źle oświetlone osoby. Z racji tego iż do pracy dojeżdżam całorocznie i tylko okres chorobowy wyklucza mnie z tej przyjemności, zdołałem zauważyć pewne powtarzające się schematy.

Na początku chciałbym omówić według mnie teoretycznie najbezpieczniejszą strefę poruszania się, czyli właśnie jazdę po mieście. Piszę teoretycznie, gdyż statystyki wskazują dużą liczbę zdarzeń mimo iż bezpieczeństwo powinno być łatwo zachowane. Dysponujemy coraz większą ilością ścieżek rowerowych, drogi są oświetlone, mamy swoje dedykowane pasy czy nawet sygnalizacje świetlną!. Dodatkowo przejazdy wzdłuż pasów i ogólnie jasne przepisy drogowe. Prędkości które osiągają samochody (a raczej powinny osiągać) również umożliwiają swobodne rozejrzenie się oraz możliwość skupienia. Jednak mimo wszystko aby kierowca nas nie potrącił musi nas zauważyć, a to okazuje się nie lada wyzwaniem. W drodze do pracy mogę wyróżnić trzy grupy osób:

  1. bez oświetlenia, tzw. nocny batman
  2. posiadający oświetlenie ale praktycznie nie widoczni
  3. dobrze widoczni

Dla kierującego pojazdem grupa 1 i 2 to prawdę mówiąc jedna grupa, gdyż podczas manewru nie jest w stanie w porę zareagować. Na temat pierwszej grupy nie będę się wypowiadał, gdyż trudno jest nawet domyślić się co może nimi kierować. Daleko nie sięgając pamięcią, można zauważyć takie sytuacje:

  • przednia lampka zasłonięta koszyczkiem, w którym często znajduje się torebka
  • przednia lampka jest, ale światło ledwo widoczne – albo bardzo słaba bateria albo przydymione, zużyte już szkło.
  • tylna lampka przysłonięta torebką podsiodłową, sakwą, plecakiem na bagażniku, czy płaszczem.
  • szczególnie w rowerach typu miejskiego umieszczona tak nisko, że konstrukcja bagażnika ją zasłania
  • owinięta linką od zabezpieczenia roweru…...przewożoną wokół sztycy.
  • tak jak w przypadku przodu, ledwo co migającą

Jak można zauważyć, są to elementy które bardzo łatwo możemy wyeliminować dzięki czemu zdecydowanie podniesiemy swoje bezpieczeństwo. Jak więc zapewnić sobie większe bezpieczeństwo w ruchu miejskim?

  • Poruszaj się zgodnie z przepisami ruchu. Niby kwestia oczywista, ale widzę wielu rowerzystów, którzy prawdopodobnie w wyniku pośpiechu łamią przepisy i albo skracają bardzo drogę albo nie stosują się do oznakowań oraz sygnalizacji.
  • Miej ograniczone zaufanie – owszem, możesz być na drodze z pierwszeństwem przejazdu, ale zawsze należy przygotować się na sytuację, kiedy kierowca nie weźmie tego pod uwagę. Nie pchajmy się na siłę wymachując rękoma, gdyż zwyczajnie możemy nie zdążyć tego zrobić.
  • Odblaski – teoretycznie rower powinien być w nie wyposażony w dniu zakupu, gdyż wymagane jest to w naszych przepisach ruchu. Jednak nie zaszkodzi podczas zakupu nowego ubrania zwrócić uwagę, czy producent zastosował elementy odblaskowe i zwyczajnie wybrać model który je oferuje. Tutaj szczególnie mam na myśli obecną porę roku i szybko zapadający zmierzch.
  • Oświetlenie – minimum jedna lampka z przodu koloru białego oraz jedna z tyłu koloru czerwonego.
  • Czystość odblasków i świateł – samo ich posiadanie nie przesądza o tym, że spełniają swoją rolę. Pamiętajmy o regularnym ich czyszczeniu, gdyż  przy trudnych warunkach pogodowych brudzą się zdecydowanie szybciej – szczególnie te umieszczone w pedałach!

Jakie cechy powinno posiadać dobre oświetlenie do miasta?

Najważniejszym czynnikiem jest pole widzenia, które ma zapewnić dana lampka. Mam tutaj na myśli kąt z którego widać nas, rowerzystów. Optymalna wartość to 180 stopni. Wybierając zestaw dla siebie zwróćcie na to szczególną uwagę.

Dodatkowo istotną kwestią są tryby świecenia – minimum to tryb stały oraz migający. Znaczenie ma również powierzchnia soczewki, tutaj zdecydowanie odradzam wszelkie mikroskopijne lampki. Może i dobrze wkomponowują się w wygląd roweru i spełniają jakiś walor estetyczny, ale uwierzcie że są bardzo słabo widocznie w ruchu miejskim.

Tutaj również liczy się moc światła, gdyż uliczne latarnie, światła witryn sklepowych, samochodów oraz np. padający akurat deszcz zdecydowanie odbierają nam widoczność. Na tył uważam za dobre wszelkie lampki, które zapewniają widoczność z odległości 1km. Biorąc pod uwagę układ ulic, zmienność torów jazdy i charakterystykę poruszania się, jest to wartość w zupełności wystarczająca. Podczas gdy wybierzemy lampkę znanego producenta, możemy mieć pewność że jakość zamontowanego szkła jest na tyle wysoka, że widzialność naszego światła jest bardzo dobra. W tanich chińskich lampkach, niestety albo od razu albo w krótkim czasie występuje zjawisko mlecznej szyby. Tutaj osobiście szczególnie odradzał bym wszelkie modele poniżej 10zł.

Na przód proponuję dowolnego producenta, którego lampka zapewnia od 200 lumenów wzwyż.  Uważam że jest to wartość optymalna do poruszania się w zmiennych warunkach pogodowych i w połączeniu z poprzednimi punktami zapewnia bardzo dużą dawkę bezpieczeństwa. Należy jeszcze zwrócić uwagę na fakt, iż zdecydowanie większe znaczenie ma tutaj tylne oświetlenie.

Lampki różnią się również sposobem zasilania, gdzie osobiście jestem zwolennikiem tych które posiadają wbudowany akumulator i zapewniają ładowanie poprzez USB. Przy założeniu że jeździmy po mieście, np. podczas dojazdu do pracy czy miejsca spotkania, zawsze mamy możliwość doładowania w razie wystąpienia takiej konieczności. Lampki wcześniej sygnalizują taką potrzebę, przez co minimalizują możliwość nagłego rozładowania się. Szczególnie przy panujących ujemnych temperaturach należy obserwować stan naładowania i nigdy nie doprowadzać  baterii do wyczerpania. Najbezpieczniej jest ładować kiedy widzimy np. połowę stanu, co nie spowoduje domysłów podczas jazdy „czy to już, czy może jeszcze przejadę 3 km?”. Powoli powiedzenie „kup lampkę na baterię, gdyż kupisz je w każdym kiosku na rogu” odchodzi w zapomnienie……...gdyż mamy coraz mniej otwartych kiosków. Patrząc przyszłościowo, zdecydowanie bardziej opłaca się polegać na USB. Taką lampkę naładujemy powerbankiem, podłączymy do ładowarki od telefonu, czy do gniazda USB w komputerze. Osobiście nigdy nie spotkałem się z odmową w kawiarni czy knajpce podładowania lampki. Nawet jak nikt z załogi nie miał ładowarki do telefonu, wtedy podłączali do komputera. W obecnej chwili  lampki świecą naprawdę wystarczająco długo, aby nie martwić się o tą kwestię podczas wychodzenia z domu.

Jak widać, nie jest trudno zadbać o najważniejszą dla nas sprawę – o życie. Oczywiście odpowiedzialność za nie spoczywa nie tylko po naszej stronie, gdyż inni uczestnicy ruchu powinni również solidarnie o nie dbać, jednak możemy tą kwestię ułatwić. Lepiej zapobiegać niż leczyć, to hasło ma tutaj również swoje zastosowanie.

Komentarze
(0)
Dodaj komentarz